Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strawberry truskawkowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strawberry truskawkowe. Pokaż wszystkie posty
Jesienny manicure - Inspiracje

Jesienny manicure - Inspiracje


Hej!
Jesień na dobre zagościła w okół nas i pokazuje co raz szerszą i piękniejszą paletę barw. Dziś zapraszam na krótki ale mam nadzieję inspirujący post, w którym pokażę Wam kilka propozycji na jesienny manicure. Wszystkie stylizacje wykonałam samodzielnie. Przedstawię pomysły zarówno na krótsze jak i nieco dłuższe paznokcie. Zapraszam!














W okresie jesiennym najczęściej sięgam po akcenty w odcieniach zieleni i złota. Uważam, że są uniwersalne i bardzo ożywiają stylizację. Moje ulubione odcienie lakierów to różowe i bordowe tonacje aczkolwiek uwielbiam eksperymentować z kolorami. A Wy? Jakie kolory najbardziej lubicie jesienią? 
Dzienny makijaż krok po kroku z paletką Huda Beauty

Dzienny makijaż krok po kroku z paletką Huda Beauty


Hej!
Ostatnio recenzowałam dla Was paletkę New Nude Huda Beauty. Dziś mam dla was makijaż krok po kroku z wykorzystaniem właśnie tej paletki. Makijaż jest totalnie dzienny i łatwy, więc zapraszam do dalszej części posta.




Na twarz nałożyłam podkład mineralny Anabelle MInerals w odcieniu Golden Fair. Pod oczami zaaplikowałam korektor Eveline Art Scenic w kolorze 08 Porcelain. Całość utrwaliłam pudrem Golden Rose Nude Look. 





Brwi podkreśliłam moją ulubioną od lat kredką Golden Rose Longstay Precise browliner nr 101. Następnie przeczesałam włoski maskarą do brwi również Golden Rose w kolorze 03. Ten duet jest w stanie przetrwać wszystko, brwi zawsze wyglądają dobrze i nie zliczę ile opakowań tych produktów zużyłam. 






Zaczęłam od bazy do cieni do powiek Semilac. Na bazę nałożyłam cień Bare.


Załamanie powieki podkreśliłam cieniem Secret. Jest to jeden z moich ulubionych odcieni w tej palecie, bardzo często zaczynam makijaż od tego koloru.


Zewnętrzny kącik został zaakcentowany cieniem Raw. Bardzo ładnie się łączy z innymi kolorami w palecie.

W wewnętrznym kąciku wylądował kolor Play. Bardzo lubię ten cień, ma brzoskwiniowy, ciepły kolor. Nie spotkałam jeszcze takiego koloru w innej palecie.



Na środku powieki nałożyłam cień Charmed. Cienie foliowe z palety New Nude zawsze nakładam na Glam Glue, ponieważ dzięki temu mogę wydobyć ich pełną moc i przedłużyć trwałość makijażu. 



Dolną powiekę zaznaczyłam kolorem Tickle i roztarałam cieniem Play. Na dolną linię wodną nałożyłam kredkę Gosh w kolorze 005, która ma bardzo ładny, neutralny kolor.



Rzęsy wytuszowałam maskarą Eveline Volumix Fiberlast. Jest to jeden z moich ulubionych tuszy drogeryjnych. Ma silikonową szczoteczkę, która ładnie rozczesuje rzęsy. 





Konturowanie wykonałam pudrem do modelowania twarzy Inglot w kolorze 505. Uwielbiam go, ponieważ jest lekki, ładnie się rozciera i nie robi plam. Co lepsze jego pigmentacja jest w sam raz i ciężko zrobić nim sobie krzywdę więc mogę go polecić komuś, kto zaczyna z konturowaniem. 
Róż również wybrałam z Inglota. Postawiłam na róż z serii Jennifer Lopez w kolorze 121. Do kompletu wybrałam rozświetlacz Inglot o numerze 151.



Na sam koniec pomadka. W tym makijażu wykorzystałam pomadkę Golden Rose Liqiud Matte Lipstick w kolorze 19. 

Mam nadzieję, że całość wam się podoba. Ja osobiście często stawiam na taki makijaż - lekki, błyszczący w uniwersalnych odcieniach. W takim wydaniu czuję się najlepiej ale zdarza mi się poszaleć z kolorami. Koniecznie dajcie znać co myślicie w komentarzach poniżej! 
Huda Beauty New Nude - miłość czy nienawiść? - Recenzja

Huda Beauty New Nude - miłość czy nienawiść? - Recenzja



Paleta Huda Beauty New Nude wzbudziła niemałe kontrowersje w kosmetycznym świecie. Ja osobiście swoją dostałam jako prezent od chłopaka i używam jej dość często mimo, że w moja kolekcja palet do małych nie należy. Od tamtej pory sporo o niej czytałam i oglądałam wiele materiałów na internecie. Wiele osób uważa że jest nie warta swojej ceny. A co ja myślę o niej po ponad 8 miesiącach użytkowania? Zapraszam do dalszej części posta po odpowiedź na to pytanie.


Paleta dostępna jest w Sephorze za 299 zł. Cena duża, fakt ale jest to jedna z nielicznych, jak nie jedyna paleta, którą znam w takich odcieniach.


Paleta składa się z 10 matów, 4 cieni foliowych, 2 brokatów, 1 perłowego cienia oraz bazy/korektora.
Jeśli chodzi o maty to są bardzo dobrze napigmentowane, kolory nie wytracają się na oku, rozcierają się bardzo dobrze. Nie robią plam i łączą się ze sobą jak marzenie. Cienie foliowe błyszczą się cudownie. Każdy kolor błyszczy inaczej. Najlepiej się trzymają na klej do brokatu, bez niego potrafią się pod koniec dnia ścierać i zbierać w załamaniach. Brokaty bez kleju nie przykleją się do powieki w ogóle. Są dość ciężkie w okiełznaniu ale da się z nimi stworzyć efektowny makijaż. U mnie sprawdza się metoda pochylenia się do przodu nad lusterko żeby mieć twarz skierowaną do ziemi i dopiero nakładam te brokaty na powiekę. Dzięki temu to co się osypuje nie spada mi na policzki. Jeśli chodzi o bazę to sama w sobie jest ok, cienie ładnie się na niej rozprowadzają ale chętniej bym po nią sięgnęła gdyby była osobnym produktem. Baza straszliwie się brudzi i tu się zgodzę z opiniami zasłyszanymi w internecie - nie powinno jej tam być.


Kolorystka jest świetna do codziennych makijaży i ja właśnie w dziennym makijażu często sięgam po tą paletkę. Uwielbiam efekt jaki mogę uzyskać za pomocą tej palety, ponieważ makijaż zawsze wychodzi lekko, świeżo i nie jest przerysowany. 



Ja zdecydowanie do tej palety czuję miłość. Nie jest paletą idealną, fakt, ale nie spotkałam się z podobną kolorystycznie paletką. Huda ma w sobie "to coś" co sprawia, że często po nią sięgam.






Sattva olejek rewitalizujący na porost włosów - Recenzja

Sattva olejek rewitalizujący na porost włosów - Recenzja



Hej!
Od dłuższego czasu wprowadzam w życie świadomą pielęgnację zarówno cery jak i włosów. Dziś chciałabym skupić się na włosach i pokazać wam ciekawy produkt do ich pielęgnacji. Zapraszam do dalszego czytania! 

Długi czas pomijałam jeden z kroków pielęgnacji włosów jakim jest olejowanie. Swoją drogą dopiero kilka miesięcy temu zaczęłam bardziej przywiązywać wagę do swoich włosów, do ich kondycji i potrzeb. Przez bardzo długi czas tylko je myłam, od czasu do czasu użyłam jakiejś odżywki w sprayu i jak sobie przypomniałam to po myciu nakładałam olejek arganowy na końcówki. Moje włosy w tamtym okresie były dość suche, bywały matowe ale nie były w tragicznym stanie. Często żyły swoim życiem, układały się tak jak chciały i po prostu sobie były. 

Odkryłam bardzo ciekawą metodę mycia włosów - OMO, czyli - olejowanie, mycie, olejowanie. Można sobie samemu mieszać ulubione oleje i nakładać je na włosy można też stosować jeden ulubiony a nawet taki który mamy w kuchni. Ja jednak jako człowiek o duszy leniwca, kupiłam gotową mieszankę olejków. 

Sattva - olejek rewitalizujący na porost włosów to produkt dostępny i stacjonarnie i przez internet. Ja natknęłam się na ten produkt będąc w drogerii Natura i zapłaciłam 27,99 zł. 

W składzie znajdziemy: Coconut oil, Sunflower oil, Sesame oil, Wheat Germ oil, Almond oil, Neem, Jatamansi, Amla, Mulethi, Nargamotha, Bhringrsj, Jojoba oil, Musk oil, natural fragrance.





W opakowaniu olejek ma brzoskwiniowo - pomarańczowy kolor. Buteleczka jest plastikowa ze złotą zakrętką i mieści 100 ml produktu. Instrukcja obsługi olejku jest prosta, nałożyć na włosy, założyć czepek, zostawić na godzinę i zmyć.

Aplikacja i stosowanie olejku jest bardzo proste. Ważne jest aby dokładnie rozczesać włosy przed aplikacją. Następnie należy olejek wmasować w skalp i włosy, i założyć czepek. Ja najczęściej olejuję włosy przed ich planowanym myciem i trzymam olejek ok. 1-2 h. Można trzymać całą noc, wtedy efekt będzie jeszcze lepszy. Następnie włosy wystarczy umyć i wysuszyć lub pozostawić do wyschnięcia. 

Moje pierwsze razy były przyzwoite ale nie powalały na kolana. Nakładałam olejek na suche włosy. Po zmyciu i wyschnięciu były miękkie i lśniące ale zdarzało się, że miejscami były lekko szorstkie w dotyku. Mogło to być spowodowane nierównomiernie nałożonym olejkiem, ponieważ zdarzyło mi się to tylko przy dwóch pierwszych razach. Potem doszłam do wniosku, że nałożę więcej olejku i włosy po olejowaniu wyglądały o wiele lepiej. Za którymś razem postanowiłam przed aplikacją olejku zwilżyć włosy odżywką w sprayu, co dało lepszy efekt i po zmyciu olejku i wyschnięciu miałam "good hair day". Włosy lśniły, były miękkie i gładkie w dotyku. 

Jednak postanowiłam jeszcze poeksperymentować i nauczyłam się robić tzw. lniany glutek. Przepis jest prosty - należy zagotować siemię lniane z wodą, odłowić siemię, a "żel", który zostanie jest właśnie tym pożądanym glutkiem lnianym. Prawdę mówiąc nie wierzyłam w jego działanie ale przy ostatnim olejowaniu nałożyłam olejek na włosy zwilżone właśnie tym glutkiem. Efekt był super! Włosy miałam miękkie, sypkie i bardzo ładnie się układały. 

Muszę wspomnieć, że olejując włosy po ich umyciu nakładam już inny olejek na włosy - najczęściej arganowy. 

Czy po tym olejku szybciej rosną włosy?
Ciężko mi potwierdzić, ponieważ olejuję włosy raz w tygodniu, raz na dwa tygodnie, wtedy kiedy widzę, że moje włosy potrzebują porządnego nawilżenia. Do kompletu stosuję wcierkę, również marki Sattva i myślę, że te dwa produkty wspierają się nawzajem. Niemniej jednak odkąd stosuję ten olejek i wcierkę zauważyłam, że włosy szybciej rosną, skóra głowy mnie nie swędzi i się nie łuszczy. Mam sporo baby hair i włosy stały się grubsze aczkolwiek tu bardziej obstawiam skuteczność wcierki, ponieważ używam jej 4 razy w tygodniu a nie raz jak w przypadku olejku. Poniżej wstawiam wam efekt wcierkowania i olejowania. Przez cały ten czas stosowałam duet - olejek i wcierka Sattva.



Najważniejsze zmiany jakie zauważyłam po zastosowaniu olejku to przede wszystkim duża dawka nawilżenia dla włosów. Olejek nawet stosowany na suche włosy poprawia w widoczny sposób ich wygląd. Przy wcieraniu olejku robię delikatny masaż skóry głowy. To pomaga moim włosom się obudzić się do wzrostu ale też przeniknąć składnikom aktywnym wgłąb skóry i ją nawilżyć. 

Z praktycznych rzeczy zaletą olejku jest z pewnością wydajność. Moje włosy sięgają za łopatki i nie żałuję sobie sobie olejku aplikując go. Po ok 5-ciu miesiącach stosowania ubyło go może 1/4? Niewiele zważywszy na to, że nakładam olejek na skalp i całą długość włosów obficie. 

Uważam, że jest to produkt godny polecenia. Zwłaszcza osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę ze świadomą pielęgnacją włosów i uczą się jak to wszystko działa. Olejek Sattva jest prosty w użyciu i efekt jest widoczny po pierwszym zastosowaniu. Ja z przyjemnością wykończę swój egzemplarz. 









Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy